 |
W ciągu 10 lat uprawiania żeglarstwa morskiego przepływałem po morzu
ponad 30 tysięcy mil morskich w kilkudziesięciu rejsach pełniąc funkcje załogi, oficera wachtowego bądź
kapitana. Wszystkie te rejsy są zapisane w książeczce żeglarskiej.
Przedstawiam kilka rejsów, które odegrały ważną rolę w moim obcowaniu z morzem.
Kapitanem w moim pierwszym rejsie morskim na "Smreku" był mój tata Andrzej Siodelski. Poprosiłem
go, by krótko opisał mój i mojego brata Marcina pierwszy kontakt z morzem. Rejs na "Politechnice Gdańskiej" był dla mnie
pierwszym doświadczeniem oficera nawigacyjnego. Następnie w 1998 roku mogłem nareszcie dowodzić jachtem.
Były to s/y "Bieszczady". Rejs na "Sagittariusie" to mój pierwszy kontakt
z Atlantykiem. Najdłużej dotychczas na morzu byłem na Zjawie IV w międzynarodowych regatach Tall Ships 2000.
W "Żaglach" ukazał się mój artykuł o przebiegu rejsu
Obszerny artykuł o rejsie opublikowała gazeta polonii amerykańskiej. Oba teksty zamieszczam tutaj.
Największy jacht jaki prowadziłem to 31-metrowa brygantyna "Elektra".
Spędziłem na niej 6 tygodni jesienią 2001r.
|